Tajemnica żywiołu

Ola Surdacka, Yates

Od autorki tekstu:

Nazywam się Magdalena Franczuk. Studiuję fotografię. Piszę o fotografii. Na co dzień oglądam zdjęcia innych studentów. Chcę pisać o wybranych pracach szkolnych w taki sposób, jak pisałabym o projektach profesjonalistów. Chcę zwrócić Waszą uwagę na to, jak można czytać fotografie młodych ludzi i wyczulić Was na niuanse pojawiające się w studenckich działaniach twórczych. Doceniajmy je, bo na to zasługują.

Poniższy tekst stanowi pierwszą częścią serii „PWSFTviT pod lupą”.

Pracę Oli Surdackiej zobaczyłam po raz pierwszy na wystawie zbiorowej V roku fotografii stacjonarnej zorganizowanej w Galerii Off Piotrkowska (otwarcie 15 listopada 2013 r.). Zwróciła moją uwagę wizualną atrakcyjnością. Na zestaw „Yates” składa się pięć kolistych fotografii układających się w impresyjną narrację, video oraz tekst towarzyszący całości. Po dokładnej analizie pracy Oli dostrzegłam w niej niezwykłą dojrzałość i przewrotność. Inspiracją do stworzenia tego zestawu była zasłyszana przez młodą artystkę historia 37-letniej Andei Yates, która utopiła swoje dzieci, aby – jak sama mówiła – uchronić je przed samą sobą i swoim destrukcyjnym macierzyństwem. Czy w cyklu fotografii „Yates” na pewno chodzi o wzbudzającą sensację historię rodem z brukowej prasy? Zdecydowanie nie.

3

Tematem Surdackiej jest woda. Woda w rozumieniu żywiołu, absolutu, mitycznego początku i końca. To woda-zasada według myśli Talesa. Woda mroczna, niepokojąca, zakazana. Funkcjonuje ona w przestrzeni uniwersalnej. Surdacka podejmuje próbę zdefiniowania jej  faktury poprzez obraz. To drugi żywioł, którym studentka V roku fotografii zajmuje się w swoim dorobku. Poprzednią pracę dotycząca ognia (video 51.283209,22.609557) charakteryzowało działanie o tych samych założeniach – fotograficzne materializowanie żywiołu stanowiącego autonomiczną, choć niekonkretną i bezkształtną energię. Morze interesuje też Surdacką jako zatrzymana w obrazie plastyczna struktura szarpanych linii, naturalnych, szaro-niebieskich gradientów i półtonów.

Obrazy Oli Surdackiej są synestezyjne – poruszają nie tylko zmysł wzroku odbiorcy, ale i dotyku, słuchu, zapachu. Oglądający słyszy szum fal, czuje niebezpieczny chłód wody, a rośliny na jednej z fotografii zdają się być niemalże namacalne, trójwymiarowe – subtelnie wyłaniają się ponad powierzchnię wodnej tafli tak, jakby wystawały ponad płaską powierzchnię obrazu. Praca video uzupełnia ten efekt, dosłownie ilustrując dźwiękiem fotografie.

2

            Centralnym punktem całego cyklu „Yates” jest fotografia przedstawiająca kobietę w czerwonej kurtce, odwróconą do widza tyłem. To dokumentacja rzeczywistości czy inscenizacja? Niepewność wzbudza w widzu zainteresowanie. W subtelny sposób przywołana zostaje historia dzieciobójczyni Yates, którą autorka streszcza w opisie prac. Wobec tego kontekstu przypadkowa, niepozorna kobieta sfotografowana na wybrzeżu mimo woli zostaje utożsamiona w umyśle odbiorcy z postacią morderczyni; czerwień kurtki staje się niczym krwawa plama i piętno.

Praca video to przypominający strumień świadomości obraz obsesji, majaków wynikających z poczucia zagrożenia. Ola Surdacka zestawia ze sobą ujęcia nagiej, anonimowej kobiety w sypialni, różnych form wody i morskich organizmów żywych takich jak np. meduzy. Dzięki umiejętnemu połączeniu obrazu i mrocznej muzyki w funkcji znaczeniowej wodne zwierzęta stają się prześladującymi bohaterkę demonami.

Trudno uciec od stwierdzenia, że cykl Surdackiej jest trendy. Posiada on właściwie wszystkie cechy popularnego ostatnio stylu fotografowania – zdjęcia w kształcie koła, portret postaci odwróconej tyłem, temat relacji człowieka z przestrzenią natury, połączenie statycznego obrazu z video… Chciałoby się rzec tak się teraz robi, powstało już bardzo dużo podobnych prac. Jednocześnie Surdacka wychodzi poza utarte schematy.

_MG_3234

Już od czasu renesansu tondo (koło) było w historii sztuki szczególnym kształtem pola obrazowego, zarezerwowanym głównie dla motywów maryjnych. Przedstawienia Madonny z dzieciątkiem zamknięte w kołach wychodziły spod pędzli i dłut takich artystów jak chociażby Sandro Botticcelli czy Michał Anioł. W kolejnych wiekach historii sztuki treściowy charakter tond został nieco wyswobodzony z sakralnego kontekstu, powtarzającym się motywem pozostała jednak kobiecość (np. „Łaźnia turecka” Jeana-Auguste’a-Dominique’a Ingresa). Wykorzystanie tonda w fotografii przez Olę Surdacką wydaje się być zamierzone. Autorka celnie trafia w sedno malarskiej tradycji  koła jako kształtu obrazu, dyskutuje z nią, buduje przez to dodatkowe ścieżki interpretacji swojej wizualnej opowieści o tajemnicy żywiołu, kobiecości, destrukcyjnym macierzyństwie – oddala się przez to od banalizacji kolistych zdjęć funkcjonujących m.in. w blogosferze.

ll

Niewątpliwą zaletą zestawu „Yates” jest jego otwartość, brak jednoznacznych, obrazowych skojarzeń z kontrowersyjną historią morderczyni, na którą powołuje się Surdacka. Właściwie „Yates” mogłoby funkcjonować bez Andrei Yates, mogłoby być niezatytułowaną pracą dotyczącą marzenia o morskim absolucie i lęku przed niebezpieczną otchłanią wody. Praca z pewnością nie straciłaby wtedy wartości, a nabrałaby jeszcze bardziej uniwersalnego wymiaru. W momencie zestawienia fotografii i video ze skonstruowanym przez Surdacką tekstem rodzą się dodatkowe tropy fotograficznego dyskursu. Autorka wkracza tym samym na teren często poruszanego ostatnio problemu relacji obraz-tekst. Na ile fotografia potrzebuje werbalnego dookreślenia? W jakim stopniu zdjęcie pełni funkcję ilustracji dla tekstu, a w jakim funkcję semantyczną, autonomiczną wobec innego rodzaju przekazu?

_MG_4799

Pytania te zdają się rodzić bardzo subiektywne odpowiedzi. W kontakcie z „Yates” Oli Surdackiej warto jednak zamienić się we wnikliwego interpretatora, docenić mnogość kontekstów, na które powołuje się młoda artystka i odczytać występujące między nimi korelacje. Studentka V roku fotografii udowadnia swoją swobodę i biegłość w operowaniu znaczeniami, skojarzeniami. Z pewnością nie prezentuje dzieła rewolucyjnego dla świata fotografii, ale jednocześnie z tarczą wychodzi ze swojej kameralnej i prostej, multimedialnej walki z siłą żywiołu oraz pełną tajemnic kobiecością.

 

Magdalena Franczuk       yates

Autorką wszystkich użytych w tekście fotografii jest Ola Surdacka.

 

Przypominamy, że trwa nabór projektów do II edycji Projektu Przetwórnia. Przesyłajcie swoje zgłoszenia:)

https://www.facebook.com/events/518717844893481/