Obrazki do lubienia

czyli o zjawisku „inspiration blog”

 

— Czy Adela jest w domu? — zapytał z uśmiechem.

— Nie ma nikogo, wejdź do mnie na chwilę, pokażę ci moje rysunki.

—  Jeżeli nie ma nikogo, nie odmówię sobie tej przyjemności. Otwórz mi.

 

Bruno Schulz, Sanatorium pod klepsydrą (fragment)

 

            U Brunona Schulza „pokazywanie rysunków” nabiera cech intymnego rytuału,  zwierzenia, zdemaskowania osobistych upodobań. Odsłonięcie samego siebie wymaga szczególnych warunków, atmosfery prywatności i odosobnienia. Czy schulzowskie „pokazywanie rysunków” zachowałoby swoją nieśmiałość i wyjątkowość w dobie wirtualnego epatowania  gustem?

Lubimy chwalić się tym, co lubimy – to oczywiste. Dzięki portalom społecznościowym lub komunikatorom pokazujemy, jakiej słuchamy muzyki, jakie oglądamy filmy, jak się ubieramy; dzielimy się swoimi zainteresowaniami. Szczególnym przejawem tego ekshibicjonizmu dotyczącego gustu stają się powstające masowo tzw. inspiration blogs, czyli blogi z inspiracjami. Inspiracje te dotyczą najczęściej praktycznie wszystkich sfer życia i sztuki, od ulubionego jedzenia, sposobów spędzania wolnego czasu, po design, ulubione dzieła sztuki, sentencje. Blogi z inspiracjami zakładane są najczęściej na stronach umożliwiających ich darmowe i łatwe w obsłudze prowadzenie; jako blogowe „silniki” zdecydowanie przodują blogspot.com i tumblr.com; często pojawiają się one również jako strony na Facebooku; wielkim źródłem inspiracji jest też Pinterest.com.

Środkiem do porozumiewania się na drodze komunikacji autor bloga–odbiorca jest obraz, chciałoby się rzec – obrazek. Zdrobnienia tego używam celowo, ponieważ wszelkie treści wizualne pojawiające się na tego typu blogach często nie są opatrzone imieniem i nazwiskiem autora czy tytułem dzieła, mają niskie rozdzielczości i zostają odsączone od pierwotnego założenia, z jakim zostały stworzone. Określenie „obrazki z internetu” funkcjonuje już w mowie potocznej niemal jako związek frazeologiczny. Opisywane obrazki mogą być zarówno fotografiami jak i reprodukcjami sztuk plastycznych, stopklatkami z filmów, grafikami wykorzystującymi typografię, czasami ruchomymi gifami.

Osobisty inspiration blog może prowadzić każdy, ambicje artystyczne jego twórcy nie są wymagane. Na blogu takim publikujemy swoje inspiracje, ale inspiracje do czego? Z reguły dotyczą one szeroko pojętego stylu życia, lifestyle – tego, co współcześnie w mediach sprzedaje się najlepiej. „Być modnie”, „być jakoś” – „być” trzeba przede wszystkim widowiskowo i atrakcyjnie wizualnie, należy mieć swoją obrazową tożsamość w wirtualnym świecie.

idontwantrealism

Funkcją obrazków na  blogach jest dostarczanie autorowi bloga i odbiorcom wizualnej atrakcji; obrazki te po prostu służą do lubienia, w przypadku udostępniania ich na Facebooku to lubienie objawia się również  dosłownym gestem kliknięcia „Lubię to!”. Obrazki te wysyłają najczęściej komunikat bardzo prosty i intensywny, działający natychmiastowo. Po skumulowaniu  bodźców płynących z bloga jednego autora najczęściej w łatwy sposób wyczuwamy jego charakter i stopień wrażliwości. Jesteśmy w stanie łatwo rozpoznać jego gust pośród gustów innych, choć – oczywiście – łatwość ta zależy od stopnia wysublimowania upodobań danej osoby.

Być autorem bloga z inspiracjami to jak zostać kuratorem własnej, internetowej galerii, w której niemalże bez ponoszenia żadnych negatywnych konsekwencji możemy korzystać z całego wizualnego dobrodziejstwa, jakie skrywa w sobie bezkres internetu. Możemy mieszać epoki, style, gatunki… wszystkie chwyty dozwolone. To działanie zupełnie wolne i bardzo nowoczesne z perspektywy panujących obecnie tendencji w sztuce oraz zjawiska kształtowania się kuratorstwa jako autonomicznej dziedziny sztuki. Czy zatem z medium, jakim jest inspiration blog, można uczynić wirtualny obiekt artystyczny? A dlaczego nie? Wszystko zależy od poziomu świadomości autora i sprawności w poruszaniu się na gruncie sztuki i internetu. Zachęcającym aspektem do prowadzenia internetowej galerii inspiracji jest możliwa do osiągnięcia skala zasięgu odbioru. Niektóre blogi i strony na Facebooku z obrazkami biją rekordy popularności, np. „Tkliwi nihiliści opanowujący pozycję dystansu” (http://www.facebook.com/tkliwinihilisci – prawie 97 tys. polubień na Facebooku!) czy „I don’t want realism. I want magic!” (http://porcelanowo.blogspot.com – ponad 62 tys. polubień na facebookowej wersji bloga). „I don’t want realism (…)” doczekało się nawet linii ubrań markowanych  hasłem swojego tytułu.

tkliwi

Popularność zjawiska inspiration blog wynika zapewne z ogromnej siły, jaką osiągnął obrazek w wirtualnej komunikacji. Publikowanie i poszukiwanie zdjęć do inspiracji dotyczy nie tylko autorów stron internetowych, ale bardzo dużej ilości osób korzystających z portali typu Facebook. Wykorzystujemy media wizualne, żeby opowiedzieć o swoim nastroju lub aktualnej sferze zainteresowań. Porozumiewanie się za pomocą internetowych obrazków jest podobne do posługiwania się starożytnymi pismami piktorialnymi. Tworzymy własne obrazkowe portrety psychologiczne, ponieważ często nie potrafimy wyrazić tego samego poprzez słowo pisane czy mówione. Stopklatka z filmu mówi więcej o naszym stanie wewnętrznym niż pozornie trudne do stworzenia przekazy werbalne. Co więcej – innym osobom znacznie łatwiej jest wtedy odczytać i zrozumieć nasze przesłanie. Komunikacja obrazkowa jest skuteczna i bezproblemowa.

Sama prowadzę swój własny blog z inspiracjami (jak również wiele osób zajmujących się fotografią oraz innymi dziedzinami artystycznymi) i absolutnie nie potępiam tego zjawiska, a internetową „obrazkowość” uważam za znak naszych czasów. Swój blog traktuję jako prywatne narzędzie researchu, wyszukiwania elementów, które włączam później do własnej wizji świata zapisywanej na fotografiach. Blog z inspiracjami może stać się świetnym środkiem pomocniczym dla działań mających charakter twórczy, a upublicznienie wizualnych bodźców, które nas stymulują, wiąże się ze świadomym usytuowaniem samego siebie w kulturze obrazu, w kontekście dzieł innych autorów i zjawisk.

tekst: Magdalena Franczuk

Autorka tekstu przeprowadzi warsztaty „Samoobrony fotograficznej” w Krakowie 1-go marca 2014. Są jeszcze wolne miejsca. Tu dowiecie się więcej.

 

Przypominamy o trwającym naborze prac do II edycji Projektu Przetwórnia! prześlijcie swoje zdjęcia i wygrajcie wystawę w Galerii Pauza w Krakowie.